Stany Zjednoczone nakazały części pracowników swoich placówek dyplomatycznych w Arabii Saudyjskiej oraz ich rodzinom opuszczenie kraju. Decyzja jest reakcją na nasilające się ataki jemeńskich rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran.
Według agencji Reuters podczas ataku na międzynarodowe lotnisko w Dammam zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Dwie kolejne osoby poniosły śmierć w związku z próbą uderzenia drona w saudyjskie pole naftowe Shaybah.
Amerykański Departament Stanu potwierdził nakaz wyjazdu pracowników niewykonujących zadań niezbędnych do funkcjonowania placówek oraz członków ich rodzin. Według amerykańskich urzędników podobne środki mogą objąć rodziny personelu w innych państwach Zatoki Perskiej.
Eskalacja konfliktu wywołała również niepokój na rynkach energetycznych. W czwartek rano cena ropy Brent przekroczyła 111 dolarów za baryłkę.
Rosną obawy, że dalsze ataki na lotniska i infrastrukturę naftową mogą doprowadzić do poważnych zakłóceń w międzynarodowym transporcie i dostawach energii.
Ważne: Wycofanie części personelu z Arabii Saudyjskiej jest potwierdzone. Rozszerzenie działań na inne kraje pozostaje na etapie zapowiedzi i doniesień.











