Polski sąd ma w środę rozstrzygnąć, czy 66-letni mężczyzna podejrzany o przygotowywanie ataku na premiera Donalda Tuska i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza pozostanie w areszcie.
Sprawa nabrała poważnego charakteru po tym, jak śledczy znaleźli w mieszkaniu podejrzanego materiały mogące służyć do konstruowania ładunków wybuchowych.
Według informacji przekazanych przez warszawską prokuraturę mężczyzna usłyszał dziewięć zarzutów. Najpoważniejszy dotyczy podejrzenia przygotowywania siłowego obalenia organów państwa z wykorzystaniem zgromadzonych materiałów wybuchowych. Pozostałe zarzuty obejmują między innymi propagowanie ideologii nawołującej do przemocy oraz podżeganie do przestępstw motywowanych narodowością lub poglądami politycznymi.
Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień. Zarzuty nie przesądzają o jego winie — tę może stwierdzić wyłącznie sąd. Sprawa ponownie zwróciła uwagę na bezpieczeństwo osób pełniących najważniejsze funkcje państwowe












