W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy nowy, cotygodniowy cykl „Kronika kryminalna”, w którym wracamy do spraw kryminalnych związanych z Polakami w Irlandii.
Nie interesuje nas jednak sensacja dla samej sensacji. Chcemy przypominać historie sprzed lat, przedstawiać ustalone fakty, przebieg śledztw i procesów, a tam, gdzie pojawiają się kontrowersje lub spekulacje – wyraźnie oddzielać je od tego, co zostało udowodnione przed sądem.
Drugi odcinek przenosi nas do Letterkenny w hrabstwie Donegal. W maju 2013 roku zginął tam 41-letni Bogdan Michalkiewicz, Polak, który przyjechał do Irlandii w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Trzy lata później irlandzki sąd skazał jego rodaka Krzystofa Grzegorskiego za morderstwo na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Drugi mężczyzna oskarżony w tej sprawie został jednak uniewinniony.
To historia brutalnego zabójstwa, wieloletniego śledztwa, dowodów kryminalistycznych i procesu, podczas którego pojawiło się wiele pytań dotyczących roli poszczególnych osób.
Polak, który chciał rozpocząć lepsze życie
Bogdan Michalkiewicz przyjechał do Irlandii w 2005 roku. Jak później podczas procesu opowiadał jego brat Tomasz, obaj przyjechali z Polski, aby znaleźć pracę i poprawić swoje życie.
Bogdan zamieszkał w Letterkenny.
Z czasem jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Cierpiał na zapalenie stawów i miał problemy z poruszaniem się. Korzystał z kuli i otrzymywał świadczenie z tytułu niepełnosprawności. Rodzina i znajomi pomagali mu w codziennym życiu, między innymi dostarczając jedzenie.
Jego brat Tomasz mieszkał w pobliżu.
Bogdan mieszkał sam w Westside Apartments, niedaleko głównej ulicy Letterkenny.
I właśnie tam rozegrały się wydarzenia, które zakończyły jego życie.
Ostatni dzień Bogdana
Według materiału przedstawionego później przed sądem do zabójstwa doszło 13 maja 2013 roku, prawdopodobnie około godziny 13:00. Prokuratura określała przedział czasowy śmierci jako okres pomiędzy późnym rankiem a popołudniem.
Ciało Bogdana zostało znalezione dwa dni później, 15 maja, przez jego brata Tomasza.
Gardaí początkowo prowadziła dochodzenie w sprawie podejrzanej śmierci. Po przeprowadzeniu sekcji zwłok śledztwo zostało oficjalnie zakwalifikowane jako morderstwo.
Inspektor Michael Harrison określił śmierć Bogdana jako wyjątkowo brutalną. Gardaí początkowo nie ujawniały szczegółów obrażeń, aby nie zaszkodzić śledztwu.
Ważna uwaga dotycząca dat
W części pierwszych publikacji medialnych pojawia się data 15 maja jako dzień odnalezienia ciała, natomiast późniejsze postępowanie sądowe przyjmowało 13 maja 2013 roku jako datę zabójstwa. W artykule posługujemy się więc datą śmierci wskazaną w procesie – 13 maja – oraz datą odnalezienia ciała – 15 maja.
Śledczy mówią o „horrific” death
Skala tragedii była ogromna.
Podczas procesu przedstawiono informacje o licznych obrażeniach Bogdana. Mężczyzna miał rany kłute, między innymi w okolicach twarzy i brzucha, a także rozległe obrażenia określane przez biegłych jako urazy od uderzeń i deptania.
W mieszkaniu znaleziono między innymi nóż, przewrócone krzesło, uszkodzony komputer oraz telewizor kineskopowy.
Prokuratura twierdziła również, że telewizor został zrzucony na głowę Bogdana.
Nie był to więc pojedynczy cios czy krótkie starcie. Z materiału przedstawionego podczas procesu wynikało, że doszło do długotrwałego i wyjątkowo brutalnego ataku.
Gardaí szukają sprawcy
W pierwszych tygodniach po zabójstwie Gardaí prowadziła intensywne śledztwo.
Policjanci przesłuchiwali mieszkańców Letterkenny, analizowali nagrania monitoringu i sprawdzali osoby, które mogły mieć kontakt z Bogdanem.
Do pomocy skierowano również dwóch funkcjonariuszy Gardaí pochodzących z Polski, pracujących w Dublinie. Ich zadaniem było między innymi ułatwienie kontaktu z polskojęzycznymi mieszkańcami i ograniczenie bariery językowej podczas śledztwa.
Gardaí apelowała wówczas do mieszkańców o informacje dotyczące podejrzanych osób i zachowania w okolicy Westside Apartments.
Pojawiały się także informacje o możliwym wykorzystaniu monitoringu CCTV.
Pierwszy podejrzany
W czerwcu 2013 roku Gardaí dokonała kolejnych zatrzymań.
Jednym z mężczyzn był Dariusz Weckowicz, Polak mieszkający w Letterkenny. W październiku 2013 roku został formalnie skierowany do Central Criminal Court w związku z zarzutem morderstwa Bogdana.
Sprawa pozostawała jednak nierozstrzygnięta.
Dopiero w 2014 roku pojawił się kolejny ważny podejrzany – Krzystof Grzegorski.
20-letni wówczas mężczyzna został oskarżony o morderstwo Bogdana i w maju 2014 roku stanął przed sądem w Letterkenny.
Trzy lata oczekiwania na proces
Proces rozpoczął się dopiero w 2016 roku przed Central Criminal Court w Dublinie.
Na ławie oskarżonych znaleźli się:
- Krzystof Grzegorski, 22 lata,
- Dariusz Weckowicz, 51 lat.
Obaj byli oskarżeni o morderstwo Bogdana Michalkiewicza.
Grzegorski przyznał się do manslaughter, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci, ale prokuratura nie zaakceptowała tego przyznania. Oznaczało to, że sąd musiał rozstrzygnąć, czy mężczyzna jest winny morderstwa.
Co wydarzyło się w mieszkaniu?
Proces ujawnił szczegóły, których Gardaí nie podawała do wiadomości publicznej w pierwszych miesiącach śledztwa.
Prokuratura twierdziła, że Bogdan został zaatakowany przy użyciu kilku przedmiotów. Wśród dowodów znalazły się obrażenia wskazujące na użycie noża, uderzenia oraz deptanie.
Jednym z najbardziej szokujących elementów był telewizor, który – według oskarżenia – został zrzucony na głowę ofiary.
Prokurator Alex Owens argumentował później przed ławą przysięgłych, że atak nie był krótkim wybuchem emocji. Według prokuratury Grzegorski miał przez pewien czas ścigać Bogdana po mieszkaniu, używając różnych przedmiotów do zadawania ciosów.
To właśnie długość i charakter ataku miały mieć znaczenie przy rozstrzyganiu, czy można mówić o zamiarze zabójstwa.
Alkohol jako element obrony
Jednym z najważniejszych argumentów obrony Grzegorskiego był jego stan w chwili zdarzenia.
Obrona przekonywała, że mężczyzna był skrajnie nietrzeźwy i znajdował się w stanie określanym jako „fog of intoxication” – alkoholowym zamroczeniu.
W mieszkaniu znaleziono kilka butelek po wódce oraz opakowania po lekach. Prokuratura nie zgadzała się jednak z twierdzeniem, że upojenie alkoholowe uniemożliwiało Grzegorskiemu świadome działanie.
To stało się jednym z kluczowych pytań procesu:
Czy człowiek może być tak pijany, że nie jest w stanie stworzyć wymaganego prawem zamiaru zabójstwa?
Ława przysięgłych ostatecznie odpowiedziała na to pytanie twierdząco nie – uznała Grzegorskiego za winnego morderstwa.
Co wydarzyło się po zabójstwie?
Jednym z elementów przedstawionych podczas procesu było zachowanie Grzegorskiego po ataku.
Według prokuratury opuścił mieszkanie, a następnie udał się do supermarketu, gdzie ukradł butelkę wódki. Zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring.
Mężczyzna został zatrzymany w związku z kradzieżą, jednak Gardaí nie wiedziała wówczas, że w mieszkaniu, z którego wcześniej wyszedł, znajduje się ciało Bogdana.
Ten element był później wykorzystywany przez prokuraturę jako argument przeciwko twierdzeniu, że Grzegorski był całkowicie nieświadomy swoich działań.
Dariusz Weckowicz – krew na ubraniu i uniewinnienie
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych części sprawy była rola Dariusza Weckowicza.
Weckowicz był widziany razem z Grzegorskim w Letterkenny w dniu zabójstwa. Podczas procesu przedstawiono również dowody kryminalistyczne wskazujące, że na jego ubraniu i prawym bucie znajdowała się krew odpowiadająca DNA Bogdana.
To mogłoby wydawać się bardzo mocnym dowodem.
Jednak sama obecność na miejscu i kontakt z krwią nie wystarczyły, aby udowodnić przed sądem, że Weckowicz uczestniczył w zabójstwie.
Jego obrońca argumentował, że dowody wskazywały najwyżej na jego obecność w mieszkaniu, a nie udział w ataku.
Pojawiła się również wersja, według której Weckowicz miał być nietrzeźwy i spać na kanapie.
Ostatecznie sędzia uznał, że przedstawiony materiał nie pozwalał ławie przysięgłych na wydanie wyroku skazującego i nakazał jego uniewinnienie.
To jeden z najważniejszych faktów tej sprawy
Weckowicz nie został oczyszczony dlatego, że sąd ustalił, iż na pewno nie było go w mieszkaniu.
Został uniewinniony, ponieważ dowody przedstawione w procesie nie wystarczały do skazania go za morderstwo.
To istotna różnica.
Nie można więc pisać, że „Weckowicz był niewinny i nie miał nic wspólnego ze sprawą” jako ustalonego faktu. Można natomiast napisać, że został uniewinniony z zarzutu morderstwa.
Zeznania Adama Kycwaika
Podczas procesu pojawiła się również relacja Adama Kycwaika, znajomego Bogdana.
Kycwaik zeznał, że kilka dni po śmierci spotkał Weckowicza i zapytał go, czy był obecny w mieszkaniu.
Według jego relacji Weckowicz odpowiedział, że był tam i że znajdował się tam również ktoś jeszcze.
Świadek twierdził również, że Weckowicz mówił o swoim stanie upojenia alkoholowego i zapewniał, że nie dotknął Bogdana.
Ta relacja była częścią materiału procesowego, ale nie doprowadziła do skazania Weckowicza.
Najważniejsze pytanie: dlaczego?
Do dziś najbardziej naturalnym pytaniem jest:
Dlaczego Bogdan został zaatakowany?
I tutaj trzeba zachować szczególną ostrożność.
Rodzina Bogdana mówiła po jego śmierci, że był spokojnym człowiekiem i nie wiedziała, dlaczego ktoś miałby chcieć go skrzywdzić. Jego brat Tomasz podkreślał, że Bogdan nie szukał konfliktów.
Proces pozwolił ustalić, kto został skazany i jakie dowody doprowadziły do wyroku.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie pytania dotyczące motywu zostały odpowiedziane w sposób, który pozwala nam dzisiaj przedstawiać konkretną teorię jako fakt.
Spekulacje – czego nie należy przedstawiać jako faktu?
Wokół takich spraw z czasem pojawiają się różne teorie.
Można zastanawiać się:
- czy Bogdan znał wcześniej osoby, które pojawiły się w jego mieszkaniu,
- dlaczego napastnicy znaleźli się właśnie u niego,
- czy alkohol odegrał kluczową rolę,
- czy konflikt rozpoczął się jeszcze przed wejściem do mieszkania,
- czy wszystkie osoby obecne w mieszkaniu zostały prawidłowo zidentyfikowane.
Nie ma jednak podstaw, aby przedstawiać takie pytania jako udowodnione fakty.
Najważniejszym rozstrzygnięciem sądowym pozostaje skazanie Krzystofa Grzegorskiego za morderstwo oraz uniewinnienie Dariusza Weckowicza.
Wyrok
5 lipca 2016 roku ława przysięgłych po ponad pięciu godzinach obrad wydała jednogłośny wyrok uznający Krzystofa Grzegorskiego za winnego morderstwa Bogdana Michalkiewicza.
Sąd wymierzył mu obowiązkową karę dożywotniego pozbawienia wolności. Kara została zaliczona od 26 maja 2014 roku, kiedy Grzegorski został zatrzymany.
Dariusz Weckowicz został natomiast uniewinniony na polecenie sędziego.
Tym samym sąd zakończył jedną z najbardziej brutalnych spraw dotyczących polskiej społeczności w Donegal.
„Przyjechał do Irlandii po lepsze życie”
Po wyroku szczególnie mocno wybrzmiały słowa brata Bogdana.
Tomasz uczestniczył w całym, trwającym trzy tygodnie procesie. W jego oświadczeniu dla sądu znalazła się informacja, że jego brat przyjechał do Irlandii w 2005 roku, aby znaleźć lepsze życie.
Zamiast tego spotkała go śmierć.
Rodzina pozostała w Polsce. Po zabójstwie trauma dotknęła nie tylko najbliższych, ale również osoby, które znały Bogdana w Letterkenny.
Trzy lata, które zmieniły wszystko
Od znalezienia ciała Bogdana do wyroku minęły ponad trzy lata.
W tym czasie Gardaí prowadziła śledztwo, analizowała monitoring, przesłuchiwała świadków, badała ślady kryminalistyczne i korzystała ze wsparcia polskojęzycznych funkcjonariuszy.
Ostatecznie sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym, ale również uniewinnieniem drugiego oskarżonego.
I właśnie dlatego historia Bogdana Michalkiewicza jest ważna dla naszego cyklu.
Nie chodzi tylko o brutalność zbrodni.
Chodzi również o pokazanie, jak działało śledztwo, jakie dowody mogą mieć znaczenie w procesie i dlaczego obecność na miejscu zbrodni nie zawsze oznacza odpowiedzialność za morderstwo.
Fakty kontra spekulacje
USTALONE W PROCESIE:
- Bogdan Michalkiewicz miał 41 lat.
- Był Polakiem mieszkającym w Letterkenny.
- Przyjechał do Irlandii w 2005 roku.
- Cierpiał na zapalenie stawów i miał problemy z poruszaniem się.
- Został zabity w swoim mieszkaniu w Westside Apartments.
- Jego ciało znaleziono 15 maja 2013 roku.
- W związku ze sprawą oskarżono Krzystofa Grzegorskiego i Dariusza Weckowicza.
- Na ubraniu i obuwiu Weckowicza znaleziono krew odpowiadającą DNA Bogdana.
- Weckowicz został uniewinniony, ponieważ dowody nie wystarczały do skazania go za morderstwo.
- Grzegorski został jednogłośnie uznany za winnego morderstwa.
- Otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności. (RTE)
PYTANIA I SPEKULACJE:
- dokładny motyw zabójstwa,
- dlaczego Bogdan znalazł się w sytuacji prowadzącej do tak brutalnego ataku,
- jaki dokładnie był udział Weckowicza w wydarzeniach poprzedzających śmierć – sąd nie uznał przedstawionych dowodów za wystarczające do jego skazania.
W kronice kryminalnej Irlandia24 będziemy te dwie rzeczy zawsze rozdzielać.
Fakt pozostaje faktem. Spekulacja pozostaje spekulacją.
Pamięć o Bogdanie
Bogdan Michalkiewicz nie powinien być dziś pamiętany wyłącznie jako „ofiara morderstwa w Letterkenny”.
Był człowiekiem, który przyjechał do Irlandii, podobnie jak tysiące innych Polaków, szukając pracy i lepszego życia. Miał rodzinę, brata, znajomych i swoje codzienne życie.
Jego historia zakończyła się tragicznie w mieszkaniu, które powinno być dla niego bezpiecznym miejscem.
Kronika kryminalna Irlandia24 będzie wracać do takich historii raz w tygodniu.
Nie po to, aby rozdrapywać stare rany.
Po to, aby pamiętać o ofiarach, przypominać sprawy, które kiedyś wstrząsnęły polską społecznością w Irlandii, oraz pokazywać, co naprawdę wydarzyło się według materiałów śledztwa i ustaleń irlandzkich sądów.
Bogdan Michalkiewicz. 41 lat. Letterkenny. 2013.
Jego historia pozostaje częścią historii Polaków w Irlandii.
























