NAJNOWSZE
Łukasz Rzeszutko. Szedł do pracy i już nigdy z niej nie wrócił. Historia brutalnego morderstwa Polaka w Dublinie
Featured

Łukasz Rzeszutko. Szedł do pracy i już nigdy z niej nie wrócił. Historia brutalnego morderstwa Polaka w Dublinie

Kronika kryminalna Irlandia24.com – od dziś raz w tygodniu wracamy do spraw, które zapisały się w historii polskiej społeczności w Irlandii.

Niektóre historie z czasem znikają z pierwszych stron gazet. Inne pozostają w pamięci na długo, szczególnie wtedy, gdy dotyczą człowieka, który przyjechał do Irlandii, aby pracować i budować swoje życie.

W nowym, cotygodniowym cyklu „Kronika kryminalna” będziemy przypominać najważniejsze i najbardziej poruszające sprawy związane z Polakami w Irlandii. Będziemy wracać do wydarzeń sprzed lat, sprawdzać dokumenty sądowe i relacje irlandzkich mediów oraz oddzielać fakty od pogłosek i późniejszych interpretacji.

Pierwszą historią jest śmierć 27-letniego Łukasza Rzeszutko, który 2 października 2010 roku szedł do pracy w północnym Dublinie. Został zaatakowany w Coolock. Dwa dni później zmarł w szpitalu. 

Nad ranem w drodze do pracy

Łukasz Rzeszutko pracował w zakładzie Kish Fish w Newtown Industrial Estate w Coolock. Z dostępnych relacji wynika, że mieszkał w Dublinie z bratem, a w Irlandii przebywał od kilku lat. W zakładzie pracowali również jego dwaj bracia.

2 października 2010 roku miał rozpocząć pracę około godziny 4:30 nad ranem. Do pracy szedł pieszo.

W pewnym momencie został zaatakowany przez grupę młodych mężczyzn.

Jeden z jego współpracowników, Michel Kamola, opuszczał zakład około 4:30. Zobaczył człowieka leżącego na drodze. Początkowo nie zdawał sobie sprawy, że jest to jego kolega z pracy. Obrażenia były tak poważne, że nawet pracodawca Łukasza początkowo go nie rozpoznał.

Łukasz został przewieziony do Beaumont Hospital.

Dwa dni później zmarł.

Lekarze stwierdzili rozległe obrażenia głowy i ciężkie uszkodzenie mózgu. Podczas procesu patolog sądowy opisywał obrażenia jako skutek silnego tępego urazu, który mógł powstać między innymi w wyniku kopania i uderzania. (The Irish Times)

Początkowo mówiono o ciężkim pobiciu

Pierwsze informacje przekazywane przez Gardaí dotyczyły poważnego ataku.

W październiku 2010 roku zatrzymano kilka osób. Jeden z mężczyzn został początkowo oskarżony o spowodowanie obrażeń ciała. Po śmierci Łukasza sprawa została potraktowana jako zabójstwo.

W kolejnych miesiącach zarzuty postawiono trzem osobom.

Jednym z oskarżonych był Martin Morgan. Drugim był jego kuzyn Edward Byrne. Trzecią osobą był Stephen Byrne.

W przypadku jednego z oskarżonych – 17-letniego wówczas chłopaka – sąd zastosował ochronę tożsamości wynikającą z jego wieku. Ostatecznie sprawa trafiła do Central Criminal Court.

Co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy?

To właśnie podczas procesu pojawiły się najbardziej szokujące szczegóły.

Prokuratura przedstawiała sprawę jako brutalny, przypadkowy atak na człowieka idącego do pracy.

Według zeznań przedstawionych w sądzie grupa miała zaatakować Łukasza, gdy ten pojawił się w pobliżu zakładu. Jedna ze świadkujących dziewczyn opisywała, że Łukasz próbował uciec i krzyczał, podczas gdy napastnicy go otaczali. 

W toku procesu przedstawiono również materiał z kamer CCTV.

Jednym z najważniejszych elementów sprawy były późniejsze zeznania dotyczące zachowania Martina Morgana oraz obrażeń Łukasza.

Sąd usłyszał, że Morgan kopał i uderzał ofiarę, a następnie skakał i deptał po jej głowie. Badania kryminalistyczne wykazały obecność krwi Łukasza na obuwiu Morgana, a wzór był zgodny z kopaniem lub deptaniem. 

„For a buzz” – najbardziej kontrowersyjny element sprawy

Jednym z najbardziej szokujących elementów procesu było wyjaśnienie dotyczące motywu.

Stephen Byrne miał powiedzieć Gardaí, że napastnicy nie zaatakowali Łukasza w celu rabunku. Według relacji przedstawionej w sądzie chodziło o „buzz” – poszukiwanie emocji czy rozrywki poprzez zaatakowanie przypadkowej osoby.

To właśnie ten element sprawy sprawił, że późniejsze relacje medialne określały atak jako szczególnie bezsensowny i przypadkowy.

Sędzia Barry White uznał atak za bezsensowny i brutalny, podkreślając, że ofiarą był niewinny człowiek, który po prostu szedł ulicą do pracy.

Kontrowersje wokół sprawy

Jedną z najbardziej dyskutowanych kwestii był fakt, że jeden z uczestników – Edward Byrne – miał w chwili ataku przebywać na bail oraz mieć za sobą bardzo długą historię wcześniejszych skazań.

Podczas rozprawy sąd dowiedział się, że miał 55 wcześniejszych wyroków/skazań, a jego sytuacja prawna w chwili zabójstwa była jednym z czynników obciążających przy wymiarze kary.

Sędzia zwrócił również uwagę na zachowanie napastników już po ataku.

Według materiału przedstawionego w sądzie trzej mężczyźni pozostawili ciężko rannego Łukasza i później udali się do supermarketu. Ich przemieszczanie się miało zostać zarejestrowane przez CCTV.

To jeden z najbardziej ponurych elementów całej historii.

Czy był to atak na tle narodowościowym?

To pytanie pojawiało się później w publicznych komentarzach dotyczących sprawy.

Łukasz był Polakiem i został zaatakowany w czasie, gdy szedł do pracy. Nie znaleźliśmy jednak w dostępnych materiałach dotyczących procesu podstaw, aby stwierdzić, że sąd uznał motyw rasistowski lub antypolski za udowodniony motyw zabójstwa.

W materiałach procesowych jako motyw wskazywano raczej bezsensowną agresję i poszukiwanie „buzz”. Dlatego nie należy przedstawiać tej sprawy jako udowodnionego przestępstwa z nienawiści.

To ważne rozróżnienie między faktem a późniejszą interpretacją.

Dlaczego dwóch oskarżonych nie zostało skazanych za morderstwo?

To kolejny element, który może budzić pytania.

Wszyscy trzej byli związani z atakiem, ale odpowiedzialność karna każdego z nich została oceniona osobno.

Martin Morgan początkowo nie przyznawał się do winy w zakresie morderstwa. W trakcie procesu zmienił stanowisko i przyznał się do manslaughter, czyli nieumyślnego zabójstwa, jednak DPP nie zaakceptowała tego rozwiązania. Proces w sprawie morderstwa był kontynuowany.

Jury uznało go za winnego morderstwa. 

Edward Byrne i Stephen Byrne przyznali się do manslaughter, a ich przyznanie zostało zaakceptowane przez DPP. 

Wyroki

30 marca 2012 roku Martin Morgan otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności za morderstwo Łukasza Rzeszutko. 

Edward Byrne został skazany na 12 lat więzienia za manslaughter.

Stephen Byrne otrzymał 9 lat, przy czym trzy ostatnie lata kary zostały zawieszone. 

Sędzia określił atak jako bezmyślny i brutalny oraz podkreślił, że przypadkowi, niewinni ludzie powinni móc bezpiecznie poruszać się po ulicach. 

Matka Łukasza: „Część mnie będzie brakować do końca życia”

Za każdym takim procesem stoją jednak nie tylko nazwiska oskarżonych i paragrafy.

Jest również rodzina ofiary.

Podczas rozprawy odczytano oświadczenie matki Łukasza, Grażyny Rzeszutko. Opisała w nim ogrom bólu po śmierci syna oraz fakt, że przyjechał do Irlandii, aby poprawić swoje życie i realizować swoje marzenia.

To właśnie ten aspekt sprawy warto przypominać po latach.

Za określeniem „polski pracownik zamordowany w Dublinie” krył się 27-letni człowiek, syn i brat, który pewnego październikowego poranka po prostu szedł do pracy.

Co jest faktem, a co spekulacją?

FAKTY:

  • Łukasz Rzeszutko miał 27 lat.
  • Był Polakiem.
  • Pracował w Kish Fish w Coolock.
  • Został zaatakowany 2 października 2010 roku.
  • Zmarł dwa dni później w Beaumont Hospital.
  • Trzech mężczyzn zostało oskarżonych w związku z jego śmiercią.
  • Martin Morgan został uznany za winnego morderstwa.
  • Edward Byrne i Stephen Byrne zostali skazani za manslaughter.
  • Morgan otrzymał dożywocie.
  • Atak nie został w procesie przedstawiony jako rabunek; w materiałach procesowych wskazywano na bezsensowną chęć „zabawy” lub poszukiwania emocji.

INTERPRETACJE I SPEKULACJE:

  • czy narodowość Łukasza miała jakiekolwiek znaczenie dla napastników,
  • czy atak można było wcześniej przewidzieć,
  • czy wcześniejsza historia kryminalna jednego z oskarżonych powinna była mieć większe znaczenie w systemie wymiaru sprawiedliwości.

W dostępnych materiałach procesowych nie ma podstaw, aby przedstawiać te kwestie jako ustalone fakty.

Historia, o której nie można zapomnieć

Od śmierci Łukasza Rzeszutko minęło już prawie 16 lat.

Dziś jego historia może wydawać się odległym wydarzeniem z początków dużej fali polskiej emigracji do Irlandii. Jednak dla jego rodziny czas nie wymazał tego, co wydarzyło się w Dublinie.

Dlatego w ramach nowej „Kroniki kryminalnej Irlandia24” będziemy raz w tygodniu wracać do podobnych historii.

Nie po to, aby epatować przemocą.

Chodzi o pamięć, fakty i historie ludzi, którzy tworzyli polską społeczność w Irlandii.

Będziemy szukać odpowiedzi na pytania, które pozostały po zakończeniu procesów, ale przede wszystkim będziemy oddzielać to, co zostało udowodnione przed sądem, od tego, co przez lata pojawiało się jedynie jako plotka, opinia lub spekulacja.

To pierwsza historia. Kolejna – za tydzień.

Czytaj też…

POGODA DZISIAJ
🌤️Ustalanie Twojej lokalizacji…