NAJNOWSZE
Mariusz Jarosz i śmierć Davida Mazura. Tajemnica jednej nocy w Meath

Mariusz Jarosz i śmierć Davida Mazura. Tajemnica jednej nocy w Meath

W czwartym odcinku naszej cotygodniowej „Kroniki kryminalnej” wracamy do sprawy, która wydarzyła się w styczniu 2011 roku w hrabstwie Meath.

To historia 25-letniego Davida Mazura, Polaka mieszkającego i pracującego w Irlandii, który zginął po ugodzeniu nożem podczas spotkania w domu w Rathmolyon. W związku z jego śmiercią aresztowano Mariusza Jarosza, również Polaka.

Jarosz początkowo został oskarżony o zabójstwo, jednak ostatecznie przyznał się do manslaughter – nieumyślnego spowodowania śmierci. Otrzymał karę sześciu lat więzienia.

Najbardziej zagadkowe jest jednak to, że nawet podczas procesu nie udało się dokładnie odtworzyć, jak doszło do śmierci Davida. Sędzia Paul Carney stwierdził, że sposób, w jaki doszło do śmierci, pozostaje tajemnicą, a próba dokładnego wyjaśnienia tego wydarzenia byłaby „czystą spekulacją”.

Noc 6 stycznia 2011 roku

Był 6 stycznia 2011 roku, dzień znany w polskiej tradycji jako Święto Trzech Króli, a w irlandzkim kontekście związany z obchodami Little Christmas.

W domu w The Glebe, Cherryvalley, Rathmolyon, Co. Meath przebywało kilka osób, w większości Polaków.

Spotkanie miało charakter towarzyski. Ludzie pili alkohol i świętowali.

W pewnym momencie doszło jednak do tragedii.

David Mazur został ciężko ranny.

Gardaí została wezwana do domu około godziny 1:00 w nocy.

David miał ranę kłutą klatki piersiowej. Został przewieziony do Connolly Hospital w Blanchardstown.

Około 4:30 nad ranem lekarze stwierdzili jego zgon.

Kim był David Mazur?

David miał 25 lat.

W Irlandii pracował jako kitchen porter w Station House Hotel w Kilmessan. Pracował tam od około dwóch miesięcy.

Osoby z hotelu wspominały go jako spokojnego, uprzejmego i lubianego pracownika.

Jego śmierć była szokiem dla kolegów, szczególnie dla innych członków polskiej społeczności pracujących w hotelu.

David miał również doświadczenie aktorskie w Polsce.

Podczas późniejszego procesu ujawniono ciekawy szczegół: David pracował nad dokumentem dotyczącym Polaków mieszkających w Irlandii.

To oznacza, że nie był jedynie nazwiskiem pojawiającym się w aktach sądowych. Był młodym człowiekiem, który próbował dokumentować życie polskiej emigracji.

Mariusz Jarosz

W związku ze śmiercią Davida zatrzymano dwóch mężczyzn.

Jednym z nich był Mariusz Jarosz, Polak mieszkający w Navan.

Drugi mężczyzna, 59-latek, został później zwolniony bez postawienia zarzutów. W jego sprawie Gardaí przygotowała materiał dla Director of Public Prosecutions.

Jarosz został zatrzymany i postawiono mu zarzut związany ze śmiercią Davida.

Kiedy został poinformowany o zarzucie, odpowiedział:

„No, I can't remember.”

Twierdził, że nie pamięta wydarzeń.

„Nie pamiętam”

To właśnie kwestia pamięci stała się jednym z najbardziej niezwykłych elementów całej sprawy.

Jarosz był tej nocy pod wpływem alkoholu.

Według przedstawionych później w sądzie informacji twierdził, że nie pamiętał momentu, w którym David został śmiertelnie zraniony.

W pewnym momencie pojawiła się nawet wersja, że David mógł nadziać się na nóż, kiedy Jarosz przygotowywał kanapki w kuchni.

Ta wersja od początku budziła jednak pytania.

Rodzina Davida, jak wynikało z materiału sądowego, miała od początku uważać historię o przypadkowym nadzianiu się na nóż za niewiarygodną. Brat Davida powiedział później przed sądem, że opowieść ta „wydawała się absurdalna od początku”.

Dlaczego doszło do tragedii?

I tutaj dochodzimy do najważniejszej zagadki.

Nie ustalono jednoznacznie, co dokładnie wydarzyło się w kuchni.

Nie było wiarygodnego świadka, który widział cały przebieg zdarzenia.

Jedyny bezpośredni świadek był również obywatelem Polski.

Jarosz twierdził, że nie pamiętał zdarzenia z powodu alkoholu.

Sąd znał skutek – David zmarł od pojedynczej rany kłutej klatki piersiowej – ale nie był w stanie zrekonstruować dokładnego przebiegu wydarzeń.

I właśnie dlatego sędzia Paul Carney powiedział podczas wydawania wyroku, że sposób, w jaki doszło do śmierci, pozostaje tajemnicą.

„Moment szaleństwa”

W 2012 roku Jarosz stanął przed Central Criminal Court.

Nie przyznał się do morderstwa.

Przyznał się natomiast do manslaughter.

Prokuratura zaakceptowała to przyznanie.

Jarosz miał opisywać wydarzenie jako „moment of madness” – moment szaleństwa.

Jego obrońca przekazał sądowi, że Jarosz bardzo żałuje tego, co się wydarzyło, jest pełen wyrzutów sumienia i chciał przeprosić rodzinę Davida.

Dlaczego nie było procesu o morderstwo?

To ważne rozróżnienie.

Jarosz był początkowo oskarżony o murder.

Ostatecznie jednak przed Central Criminal Court przyznał się do manslaughter, a państwo zaakceptowało to przyznanie.

Oznaczało to, że nie odbył się proces, w którym ława przysięgłych musiałaby rozstrzygnąć, czy Jarosz działał z zamiarem zabicia Davida.

Z prawnego punktu widzenia przyznanie się do manslaughter oznaczało przyjęcie odpowiedzialności za bezprawne spowodowanie śmierci, ale nie za morderstwo.

To istotne, ponieważ w internecie łatwo można byłoby znaleźć uproszczone określenie „zabił człowieka”, bez wyjaśnienia, że końcowy zarzut i wyrok dotyczyły manslaughter, a nie murder.

Alkohol

Alkohol był jednym z najważniejszych elementów przedstawianych podczas rozprawy.

Jarosz był pod wpływem alkoholu w czasie wydarzeń.

Obrona wskazywała również na jego wcześniejsze problemy związane z alkoholem.

Kapelan więzienny wystawił dwa listy dotyczące Jarosza, w których wskazywano, że jego problemy miały związek z używaniem alkoholu i że zamierzał przestać pić.

Nie oznaczało to jednak, że alkohol „wyjaśnił” śmierć Davida.

Wręcz przeciwnie – sąd nadal nie był w stanie dokładnie ustalić przebiegu wydarzeń.

500 euro

Podczas rozprawy pojawił się również wątek finansowy.

Detektyw Gardaí zeznał, że jeden ze świadków mówił o pożyczce w wysokości 500 euro, której Jarosz miał udzielić Davidowi.

Pieniądze miały być związane z grzywną dotyczącą problemu z przepisaniem ubezpieczenia samochodu.

Jarosz miał również powiedzieć, że potrzebował pieniędzy na urodziny swojego syna.

Czy pieniądze miały związek z późniejszą tragedią?

Nie ma podstaw, aby tak twierdzić.

W materiałach sądowych pojawił się ten wątek, ale nie został przedstawiony jako ustalony motyw śmierci Davida.

Jarosz przed przyjazdem do Irlandii

Podczas rozprawy obrona przedstawiła również informacje dotyczące życia Jarosza.

Pochodził z południowej Polski i przyjechał do Irlandii w 2005 roku.

Pracował jako mechanik i pomagał innym osobom znaleźć zatrudnienie.

Miał dziecko.

Nie był jednak osobą bez wcześniejszych problemów z prawem.

Sąd dowiedział się o dwóch wcześniejszych skazaniach – jednym dotyczącym napaści na byłą partnerkę oraz drugim dotyczącym prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.

Rodzina Davida chciała odpowiedzi

Dla rodziny najważniejsze było jedno pytanie:

Co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy?

Brat Davida, Łukasz, przyjechał z Polski wraz z matką na rozprawę.

W sądzie odczytano jego victim impact statement.

Opisał śmierć brata jako najgorszy dzień w życiu rodziny.

Mówił również, że od śmierci Davida życie rodziny straciło swoją dawną barwę.

Szczególnie mocno wybrzmiewał fakt, że rodzina przez długi czas nie otrzymała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak dokładnie doszło do śmierci.

Sześć lat więzienia

W czerwcu 2012 roku sędzia Paul Carney wydał wyrok.

Mariusz Jarosz otrzymał sześć lat pozbawienia wolności.

Kara została zaliczona od czasu, który wcześniej spędził w areszcie.

Sędzia wziął pod uwagę między innymi jego przyznanie się do manslaughter, skruchę oraz okoliczności sprawy.

Jednocześnie podkreślił, że dokładny sposób, w jaki doszło do śmierci, pozostaje nieznany.

Co jest faktem, a co spekulacją?

FAKTY

David Mazur miał 25 lat.

Był Polakiem mieszkającym w Irlandii i pracował jako kitchen porter w Station House Hotel.

6 stycznia 2011 roku został śmiertelnie ranny w domu w Rathmolyon w hrabstwie Meath.

Zmarł w szpitalu w Blanchardstown.

Przyczyną śmierci była pojedyncza rana kłuta klatki piersiowej.

Mariusz Jarosz został zatrzymany w związku ze śmiercią Davida.

Początkowo był oskarżony o murder.

Ostatecznie przyznał się do manslaughter, a państwo zaakceptowało to przyznanie.

W 2012 roku został skazany na sześć lat więzienia.

PYTANIA, NA KTÓRE NIE MA PEŁNEJ ODPOWIEDZI

Co dokładnie wydarzyło się w domu?

W jaki sposób doszło do ugodzenia Davida?

Dlaczego doszło do użycia noża?

Czy alkohol wpłynął na zachowanie uczestników?

Czy pomiędzy Davidem a Jaroszem doszło wcześniej do konfliktu?

Czy kwestia pożyczonych 500 euro miała jakiekolwiek znaczenie?

Na te pytania nie należy odpowiadać poprzez tworzenie własnych teorii.

Sam sędzia powiedział, że próba dokładnego wyjaśnienia mechanizmu śmierci byłaby czystą spekulacją.

Historia, która pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi

Sprawa Davida Mazura różni się od wielu historii opisanych w naszej kronice.

Nie było tutaj wieloletniego procesu o morderstwo zakończonego wyrokiem ławy przysięgłych.

Nie było również pełnej rekonstrukcji wydarzeń.

Była jedna śmiertelna rana, grupa ludzi spędzających razem wieczór, alkohol, brak jednoznacznego świadka całego zdarzenia i człowiek, który później przyznał się do manslaughter, twierdząc, że nie pamięta dokładnie tego, co się wydarzyło.

Mariusz Jarosz poniósł odpowiedzialność karną za śmierć Davida.

Ale nawet po wydaniu wyroku pozostało pytanie:

Co dokładnie wydarzyło się w domu w Rathmolyon tej styczniowej nocy?

Tego sąd nie był w stanie jednoznacznie ustalić.

I właśnie dlatego ta historia pozostaje częścią naszej „Kroniki kryminalnej Irlandia24”.

Nie po to, aby dopisywać własne teorie.

Fakty, dokumenty, wyroki – i pytania, na które czasem nie ma już odpowiedzi.

Kolejna historia już za tydzień.

Źródła: The Irish Times, RTÉ, Irish Independent, Irish Examiner oraz lokalny Meath Chronicle.

Czytaj też…

POGODA DZISIAJ
🌤️Ustalanie Twojej lokalizacji…